Pilskie Koło
Klubu Przyrodników

13.01.2011

Działania Pilskiego Koła Klubu Przyrodników w okolicach Człopy

W dniach 23 i 24 października, w ramach mikroprojektu finansowanego przez Klub Przyrodników udaliśmy się do pewnego kościoła, znajdującego się w zagubionej wśród lasów wiosce Jaglice. Celem naszym nie było bynajmniej uczestniczenie w nabożeństwie, lecz zaopatrzeni w łopaty, miotły i worki foliowe wdrapaliśmy się po drabinie na kościelny strych. Na poddaszu tego kościoła znajduje się kolonia rozrodcza nietoperzy - nocków dużych Myotis myotis. Liczba nietoperzy przebywających na strychu waha się w granicach 150-300 osobników i jest to jedna z największych kolonii rozrodczych tego gatunku w północno-zachodniej Polsce. Jesienią, kiedy nietoperze opuszczają strych kościoła istnieje możliwość wysprzątania pokładów odchodów, które gromadzą się pod kolonią i niestety czasami przedostają się do wnętrza kościoła. Duża ilość guana może też stanowić zagrożenie dla drewnianych elementów konstrukcyjnych strychu. Dlatego, po potwierdzeniu, że wszystkie nietoperze opuściły już strych i udały się na coroczną wędrówkę do miejsc w których spędzą zimę (piwnic i bunkrów), przystąpiliśmy do sprzątania. Ze strychu wynieśliśmy kilkanaście wielkich worków foliowych guana. Worki były wynoszone przez niewielki otwór w drewnianym suficie - po drabinie. Odchody zostały rozdysponowane wśród mieszkańców wsi, gdyż guano nietoperzowe stanowi doskonały nawóz. Po gruntownym sprzątnięciu strychu, rozłożyliśmy grubą folię budowlaną na której gromadziło się będzie guano w kolejnych sezonach. Foliowa platforma uniemożliwi przedostawanie się odchodów do wnętrza kościoła i ułatwi sprzątanie strychu w kolejnych sezonach. Działania ochronne spowodują zabezpieczenie drewnianych elementów strychu przed odchodami nietoperzy, poprawę nastawienia społeczności lokalnej i administracji kościelnej do tych ssaków. Na przeprowadzenie działań uzyskaliśmy zgodę proboszcza parafii w Człopie.

Po zakończeniu prac podążyliśmy w kierunku Człopy, na krótką wizytę nad jeziorem Trzebińskim, gdzie obserwacje przyrodnicze (florystyczne i entomologiczne) prowadził w latach 30-tych zeszłego wieku Paul Muenchberg (1905-1999), w późniejszych latach znany odonatolog. Już pod wieczór dotarliśmy nad kolejne Jezioro - Młyńskie Wielkie do użytku ekologicznego "Bagno Raczyk". Poszukiwania osobliwości tego miejsca - zimowitów jesiennych Colchicum autumnale nie powiodły się. Z pewnością mimo doskonałej pogody tej jesieni, spóźniliśmy się na obserwacje kwitnących okazów. Za to dzięki uprzejmości właściciela ośrodka Sosenka położonego nad jeziorem udało nam się przepłynąć jezioro na rowerach wodnych, w poszukiwaniu ujścia rzeki Cieszynki. Podczas wyprawy towarzyszyły nam m. in. kormorany i łabędzie a rowerami wodnymi przedzieraliśmy się przez gęste łany osoki aloesowatej. Niestety szybko zapadające październikowe ciemności uniemożliwiły nam osiągnięcie źródeł Cieszynki, chociaż wśród uczestników wyprawy zapału nie brakowało. Noc spędziliśmy w osadzie agroturystycznej w Brzeźniaku, przy ogniskowych specjałach kulinarnych i przeciągających się do rana dyskusjach.

W pracach na strychu i wyprawie przyrodniczej uczestniczyło sześciu członków Klubu Przyrodników: Jarosław Ramucki, Kamil Kryza, Artur Stanilewicz, Katarzyna Żuk, Rafał Ruta i Grzegorz Wojtaszyn. Nad naszymi działaniami pieczę sprawował Pan kościelny, który jednocześnie przybliżył nam mnóstwo bardzo interesujących historii kościoła i społeczności tej malutkiej wioski.





Sprzątanie na strychu. Fot. J. Ramucki.




Sprzątanie na strychu. Fot. J. Ramucki.




Guano było umieszczane w plastikowych workach. Fot. G. Wojtaszyn.




Po sprzątnięciu odchodów nietoperzy rozłożyliśmy folię na całej powierzchni strychu. Fot. G. Wojtaszyn.




Po sprzątnięciu odchodów nietoperzy rozłożyliśmy folię na całej powierzchni strychu. Fot. G. Wojtaszyn.




Na "nietoperzowy" strych można przedostać się wyłącznie po drabinie. Fot. G. Wojtaszyn.




Efektem naszej pracy było kilkanaście worków nietoperzowego guana. Fot. J. Ramucki.




Entomolodzy nawet w odchodach potrafią wygrzebać coś ciekawego. Fot. J. Ramucki.




W międzyczasie podziwialiśmy zabytkową pompę wodną na podwórzu u pana kościelnego. Fot. J. Ramucki.




Nieudane poszukiwanie zimowitów jesiennych w użytku ekologicznym koło Człopy. Fot. G. Wojtaszyn .




Wieczorna wyprawa "do źródeł Cieszynki". Fot. J. Ramucki.




Wieczorna wyprawa "do źródeł Cieszynki". Fot. J. Ramucki.




Na "mostku kapitańskim" dochodziło do intensywnej wymiany zdań. Fot. J. Ramucki.




Gdyby nie "zarośla" osoki na pewno dopłynęlibyśmy do źródeł. Fot. J. Ramucki.